• Do sauny na ciekawe rozmowy

    Date: 2009.12.20 | Category: Opowieści o saunie | Tags: ,,,

    Czy to możliwe, że w saunie znajdzie się prawdziwa szansa na spotkanie prawdziwego przyjaciela? Mi się tak właśnie przydarzyło. Pewnego dnia wybrałem się do sauny na cotygodniowy wypoczynek. Początkowo w miejscu, gdzie przeważnie się wybierałem nie było początkowo nikogo. Lubię samotność, więc taka sytuacja jak najbardziej mi odpowiada. Potem do sauny wszedł pewnym krokiem starszy człowiek. Miał na oko 70 lat, jednak jego twarz pozostała nadal niemal młodzieńcza, nie poorana jeszcze zmarszczkami. Uśmiechał się miło i spytał o moje samopoczucie. Ponieważ nie jestem zbyt rozmowny, odpowiedziałem jedynie – dobrze i powróciłem do chwil kontemplowania cudownego i kojącego ciepła sauny. jednak na tym jednym pytaniu się nie skoczyło.

    Mężczyzna zasiadł naprzeciwko mnie, na drewnianej ławce, jaką oferowała sauna. Rozluźnił wszystkie mięśnie i dalej delikatnie się uśmiechał, po czym rozpoczął opowiadanie swojej historii. Przyznam, że byłem początkowo zły na tego obcego człowieka, że zakłócał mi mój spokój, ale z czasem… z czasem historia mnie bardzo wciągnęła. I tak zacząłem się wsłuchiwać, gdy piec do sauny delikatnie syczał, a para wodna unosiła się w powietrzu jak mgła. Potem zaczęli się schodzić inni bywalcy sauny, zajmowali kabiny sauny i wolne pozostałe miejsca, więc starzec przerwał swoją historię po czym oświadczył, że musi już opuścić to przytulnie i miłe miejsce, ale będzie za tydzień, aby opowiedzieć mi co też się wydarzyło dalej.

    Dalej z czym? Dalej z jego życiem. Opowiedział mi o swoim dzieciństwie, w czasie następnej wizyty o latach młodzieńczych, a potem o małżeństwie, swoich dzieciach, wnukach. Gdy skończył znów powtarzał to samo, tyle że w inny sposób. Mimo to ja nadal byłem bardzo zainteresowany tym, co ma do powiedzenia. I tak sauna parowa stałą się miejscem spotkań dwóch nieznajomych, wzajemnie się wspierających rozmową, gdyż później ja zacząłem opowiadać o swoim życiu. Każdy z nas naświetlam różne problemy, śmialiśmy się i płakaliśmy. Jednego dnia starzec w ogóle nie zajarzał do sauny, czekałem też tydzień później na swoim miejscu, ale ten też się nie pojawił. Dowiedziałem się później, że ten miły człowiek umarł. I wiem, że będę pamiętał przez długi jeszcze czas nasze rozmowy w gorących oparach sauny.