• Elfy w saunie

    Date: 2009.12.20 | Category: Opowieści o saunie | Tags:

    Wydarzenia, które tu opiszę miały miejsce jeszcze przed moim narodzeniem. Opowiedziała mi je moja babcia – Wendy. Choć z pewnością trudno w to uwierzyć wszystko to wydarzyło się naprawdę. Było niedziela po południu i moja babcia, która skończyła niedawno dwadzieścia lat wybrała się do sauny. Była to jej pierwsza wycieczka do tego miejsca, wcześniej jej ojciec nie pozwalał jej tam przychodzić. Była bardzo podekscytowana, gdyż często wyobrażała sobie jak też może wyglądać sauna. Wiedziała, że jest w niej bardzo gorąco, a jej tato (mój pradziadek) wyposażył saunę w piec do sauny kaflowy, który był jedną z najdroższych części całego przedsięwzięcia. Ponieważ rodzicom mojej babci dobrze się powodziło, zafundowali sobie taki rodzaj relaksu na terenie ich posiadłości.

    Początkowo miała to być łaźnia parowa, jednak częściej mówiło się o saunie i tak już pozostało. Szybkim krokiem, moja babcia Wendy maszerowała do sauny. Wzięła ze sobą specjalny strój kąpielowy, w którym miała siedzieć, gdy już będzie na miejscu. Rzeczywiście opowieści starszych o saunie jak najbardziej się spełniły. To miejsce było bardzo nagrzane, a w środku czuło się również wilgoć spowodowaną unoszącą parą wodną. Wendy usiadła wygodnie na drewnianej ławie, która zajmowała cały kąt sauny. Zamknęła oczy i zaczęła marzyć. Było jej miło i wygodnie. Nagle z przyjemnego odrętwienia wyrwał ją jakiś dziwny dźwięk. Niby delikatny śpiew, a w tle słychać było lekki rytm dzwoneczka. Babcia zaczęła się rozglądać po saunie, ale nikogo ani niczego nie zauważyła. Jednak po krótkim czasie dało się słyszeć ten sam dźwięk, tym razem dochodził z bliska.

    Jak się okazało „coś” grało i śpiewało w saunie, między liśćmi sukulentów, które posadziła mama mojej babci. Wendy podeszła do roślinek i rozchyliła je. Nie mogła uwierzyć, gdyż dostrzegła maleńkie istoty z drobnymi skrzydełkami. I nie były to motyle! Tylko elfy, o których czytała w wielu książkach. Nie do wiary! Elfy w saunie. i wcale się nie przestraszyły wielkiej postaci Wendy. Śpiewały dalej, a ich delikatny głosik rozchodził się w nagrzanym powietrzu. Widocznie i im ciepło służyło. Jednak po pewnym czasie zorientowały się, że są obserwowane i mknęły przez szparę w drewnianej ścianie. Babcia była pod wrażeniem cudownych istot. Bardzo się ucieszyła, że odwiedziły saunę. Jednocześnie nikomu o nich nie opowiedziała, tylko mi. Ja wierzę mojej kochanej babci, gdyż nigdy mnie nie okłamała. Dlatego też postanowiłem napisać książkę o elfach, czarodziejach, krasnoludach, a akcja nie będzie się rozgrywała w saunie, tylko w zupełnie innym świecie – świecie fantastycznym.