• Incydent w saunie

    Date: 2009.12.20 | Category: Sauny | Tags: ,,,

    Gdy miałem 10 lat mój tata – Rodia pierwszy raz zabrał mnie do sauny. Czułem się jak prawdziwy mężczyzna. U nas w Moskwie to sauny chodzili tylko tacy, którzy posiadali odpowiedni status majątkowy, albo wykonywali tzw. popularną „brudną robotę”. Mój tata nie należał ani do pierwszych ani do drugich. Tak się akurat przydarzyło nam ,że tato awansował w pracy, w wielkiej fabryce. Fabryka ta specjalizowała się w produkcji miedzianych przewodów i kabli. Kierownik fabryki, który bardzo polubił Pana Rodię, czyli mojego tatę, postanowił zaprosić go na rekreację do sauny. Tata bardzo się ucieszył, bo to oznaczało, że jego stosunki z kierownikiem są na przyjacielskiej stopie. Sauna była duża, przesiadywało w niej już kilkunastu mężczyzn w różnym wieku. Większość wytatuowana, z pięknie wyrzeźbionymi muskułami. Domyśliłem się, że oto moje młode oczy widzą przed sobą grube ryby świata polityki. Byłem dumny z wizyty w saunie. Właściwie nie była to jako taka sauna, lecz łaźnia wodna. Panowała w niej przyjemne atmosfera, odpowiednia wilgotność i jednocześnie przyjemne ciepło. Do łaźni wodnej zaczęli się schodzić też inni klienci. Dostrzegłem wśród nich i takich, którzy stroili groźne miny, mieli twarze poorane bliznami oraz takich co tylko szukali odpowiedniego miejsca, by zasiąść i zapomnieć o całym świecie w łaźni wodnej. Nagle spostrzegłem, że jeden z gości gwałtownie wstał, oparł się o wielki, metalowy piec sauniany i jął coś wykrzykiwać do innego osobnika, znajdującego się na drugim końcu sauny. Myślałem, że jak tak ten potężnie zbudowany mężczyzna dalej będzie się podtrzymywał gorącego pieca do sauny, to wypali mu dłonie. Ale on tylko ruszył dziarskim i pewnym krokiem przez całą łaźnie wodną i zatrzymał się przed mężczyzną, którego wyzwał. Otworzyłem szerzej oczy by przyjrzeć się dwóm dryblasom. Tata trochę się zdenerwował i już chciał mnie zabrać z tego niefortunnego, jak się okazało miejsca. Wziął mnie pod rękę i zaczął wyprowadzać z sauny. Między dwoma mężczyznami wywiązała się bójka, odebrało mi to mowę i jeszcze chciałem coś dostrzec przez ramię mojego ojca, ale już się nie udało. Szybko czmychnęliśmy z łaźni wodnej do domu. Ojciec cały czas mnie do siebie tulił, mówiąc jakieś niewyraźne słowa pod nosem, że bał się o mnie i błędem była wycieczka do łaźni wodnej. Gdy następnym razem kierownik fabryki zaproponował tacie wizytę w saunie, ten grzecznie odmówił i spytał, czy zamiast tego spytał, czy nie mógłby od czasu do czasu wcześniej się zwalniać z pracy, by pobyć w domu ze swoim dorastającym synem.