• Wielka bitwa w saunie

    Date: 2009.12.21 | Category: Opowieści o saunie | Tags: ,,,

    Całe grono wojowników zebrało się już w umówionym miejscu, gdzie miłą zostać rozegrana decydująca bitwa. Moja drużyna była przygotowane na ostateczne rozwiązanie. A to wszystko za sprawą haniebnego czynu, jakiego dopuścił się jeden z przeciwników. Honor nie pozwolił nam odejść bez słowa i zostawić niedokończonej sprawy, wiedzieliśmy że walka w tym przypadku jest nieunikniona. Umówiliśmy się za pomocą wiadomości tekstowych, gdzie i kiedy ma się odbyć bitwa. Wybór padł na saunę, która znajdowała się w szczególnym miejscu – trzy piętra niżej naszego posterunku pracy. A wszystko zaczęło się od… zepsutego automatu do kawy.

    Kamil był spragniony kofeiny. Powiedział, że jeśli nie uda mu się zdobyć choć kubeczka kawy to się może w niedosłownym znaczeniu tego słowa powiesi. Niedługo miał spotkanie z klientami z Niemiec. Musiał na nim wypaść jak najlepiej, ale to wymagało natychmiastowego pobudzenia. Jednak w momencie gdy wcisnął czerwony przycisk automatu do kawy okazało się, że jest zepsuty i kawy jak nie ma tak nie ma. Zdenerwował się chłopak i zaczął nerwowo krążyć po pokoju jak kat na wygnaniu. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że czynu prowadzącego do unieczynnienia mechanizmu kawo twórczego doprowadził inny pracownik z firmy – Paweł. Dzień dla Kamila skończył się niezbyt entuzjastycznie, gdyż po minach klientów i swoim wystąpieniu mógł domyśleć się porażki. Wyzwanie zostało rzucone Pawłowi – bitwa w saunie. Sauna mieściła się w naszej firmie, często tam się przechadzaliśmy. Dziś mieliśmy stoczyć walkę na mokre ręczniki, których namoczone końce w zetknięciu z nagrzaną skórą stanowiły doskonałą broń.

    Walka rozpoczęła się jak za gwizdkiem. Skoczyliśmy do siebie. W każdej drużynie były po trzy osoby. Piec do sauny utrudniał nam zadanie, gdyż miarowo podnosił temperaturę. Spoceni, ale wytrwali w działaniu uderzaliśmy się wzajemnie ręcznikami, obijając się tym samym o ściany, kabiny sauny czy drewniane ławy. Musiał to wygląd komicznie. Wtem Kamil usłyszał jak jego telefon wydaje z siebie dźwięki walczyka, wyskoczył z sauny do pomieszczenia obok, gdzie zostawił komórkę. Dzwonił szef, chciał pogratulować chłopakowi, gdyż udało mu się namówić niemieckich klientów do skorzystania z usług firmy. Kamil wróciło Suny rozpromieniony przekazał nam wiadomość. Buchnęliśmy śmiechem. Teraz zamiast okładania się nawzajem jak dzieciaki, mogliśmy spokojnie odpocząć w saunie. jutro zaś będziemy mieli co wspominać. A sprawca wojny – automat do kawy zapewne zostanie wyrzucony przez okno.